Pierwszy w Polsce internetowy serwis prawny dla kobiet

Kobieta i Prawo

Zadaj nam pytanie

Porad udzielają prawnicy portalu Kobieta i Prawo

Forum

Temat: Czy są szanse?

Dodano 2006-01-30 23:08:10 przez Anonymous (feminka)
Moje pytanie może i jest naiwne, ale czy mam szanse na to, abym mieszkała sama? Otóż, jestem po ślubie 28 lat, od dwóch lat żyję z mężem i to z mojego wyboru oddzielnie pod każdym względem. Łączy nas tylko dach, ale nie wspólny lecz ten sam.Już nie kocham swojego męża, który przez te wszystkie lata małżeństwa zadawał mi tylko cierpienia. Rozumiem, że tak wypowiada się każda kobieta, ale ja te cierpienia odczułam fizycznie i psychicznie. W naszym związku ON był zawsze na pierwszym miejscu, następnie jego matka, a gdzieś na szarym końcu ja i dziecko, ja jak byłam potrzebna. Zapyta ktoś dlaczego tkwiłam w takim związku? Odpowiadam, nie wiem, wydawało mi się, że go kocham, ale to było fatalne zauroczenie, pierwsza miłość, która nie powinna się mi przydarzyć. Związałam sie z alkoholikiem, egoistą i niestety z człowiekiem, którego mogę obecnie nazwać imbecylem. Nie moge wziąć rozwodu nie mając pewności, że mam szanse na to, iż wyprowadzi się on z mieszkania, ponieważ zamieni moje życie w piekło, a teraz mam przynajmniej spokój, ale tylko taki pozorny spokój. Brak mi komfortu powracania do domu z myślą, że go tam nie ma i nie będzie. Całe utrzymanie domu, czyli media, są na mojej głowie, nie daje mi pieniedzy, tłumacząc, że ich nie ma, a jednak mieszka i kożysta ze wszystkiego, ale rachunki płace ja. Nie wiem gdzie się udać, u kogo znaleźć pomoc, a sytuacja ta powoli mnie dołuje coraz bardziej. To już przeszło dwa lata nie rozmawiania, a nasze życie tzw. erotyczne ustało dużo przed tym. Nie łączy mnie z nim nic, kompletnie nic. Dziecko mam dorosłe, ale ono również nie potrafi mi pomóc w tej dla mnie bardzo trudnej sytuacji. Błedem moim jest to, iż skrupulatnie ukrywałam przed wszystkimi, jak to moje życie faktycznie wygląda. Nikt o tym nie wiedział i nie wie. To ja się wstydziłam, że zyje z alkoholikiem. Błąd, wiem. Dlatego proszę może ktoś ma jakąś madrą radę, prosze o pomoc, abym mogła mieć nareszcie komfort psychiczny, tak łatwiej i przyjemniej jest zyć, a chcę tego naprawdę po tych latach zakosztwoać.

Anonymous feminka

2006-01-30 23:08:10
Miła Pani ja miałam męża o podobnych cechach a na dodatek był sadystą w psychicznym i fizycznym w całym znaczeniu tego słowa. Tak że rozumiem doskonale co Pani przeżyła i przeżywa żyjąc pod jednym dachem z takim człowiekiem. tylko , że ja miałam szczęście gdyz poznał inną kobietę i po 18 latach wyprowadził sie z domu ale dręczenie mnie nie ustało ciągle mnie nachodził i zbierał po kolei swoje rzeczy robiąc za każdym razem awanturę bo przecież wszystko jest jego. Zostałam bez niczego nawet nie miałam na czym spać . I to było juz moje dno. Któregos ranka obudziłam sie i powiedziałm koniec z męczeństwem , napisałam pozew o alimenty i przyznano mi 950,- zł na m-c nastepnie poszłam po poradę do Centrum Interwencji Kryzysowej dla kobiet doznajacych przemocy w rodzinie. Chodziłam tam 1.5 roku nie jestem jescze całkiem "normalna" jak większość kobiet bo mam za mało wiary w siebie i bardzo często popadam w niemoc gdyz nie mogę sobie poradzic z błahymi problemami bo przeciez całe życie z meżem udowadniano mi , że nic nie potrafię i jestem do niczego. W chwili obecnej dostałam z Sądu wezwanie na sprawę rozwodową oraz pozew w którym mój mąż oskarża mnie o to że wyrzuciłam go z domu i jestem materialistką . Rozwód oczywiście z mojej winy. Nie mam pieniędzy na opłacenie prawnika aby pomógł mi sformułować odpowiedź na pozew . Po prostu mam metlik w głowie, kilkakrotnie próbowałam cos napisać ale nie miało to żadnego sensu płakać mi sie chce bo zostałam sama i jest mi bardzo ciężko na duszy.
Dzieci nie mieliśmy lecz mąż miał 2 chłopców z 1 małżeństwa w wieku 3 i 6 lat. Ja je wychowałam zwolniłam się z pracy bo miały zaburzenia emocjonalne , a teraz on je bierze na świadków przeciwko mnie, zgroza.
A przecież tak nie dużo do szczęścia potrzeba

panda feminka

2006-02-11 18:41:55
Do poprzedniczki!!!! Proszę Cię nie myśl więcej o tym jaka to jeteś nieporadna i słaba. Tak naprawdę my kobiety mamy w sobie więcej siły niż cała rzesza facetów. Ja z takim nastawieniem zaczęłam dochodzić swoich praw.Nie powiem,że było łatwo. Szkoda, że po fakcie piszesz o tym zabieraniu rzeczy z mieszkania przez Twojego zacnego męża. U mnie zaczęło się podobnie, z tym, że zareagowałam trochę inaczej : gdy mąż przyszedł po rzeczy , wezwałam policję, gdyż bez podziału majątku nie można wynosić z domu wspólnoty majątkowej.Zabrał tylko to na co pozwoliłam.Teraz jesteśmy w trakcie sprawy rozwodowej. Pozbierałam dowody, że ślubny ma kochankę i mam nadzieję, że udowodnię jego winę- wszystko wskazuje na to, że tak.
ODWAGI I WIĘCEJ WIARY W SIEBIE!!!!!!

Lucyna feminka

2006-02-16 09:44:53
Odpowiedz Zgłoś do moderacji

Twoje prawo · Prawa człowieka · Prawo rodzinne · Prawo karne · Prawo pracy · Prawo cywilne · Firma · Polka za granicą · Świadczenia rodzinne · Sprawy międzynarodowe · Postępowanie w sądzie

realizacja Pozycjonowanie