Pierwszy w Polsce internetowy serwis prawny dla kobiet

Kobieta i Prawo

Zadaj nam pytanie

Porad udzielają prawnicy portalu Kobieta i Prawo

Forum

Temat: nie wiąż się z litości

Dodano 2008-03-14 14:24:49 przez NESS (feminka)
Witam,
Znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji życiowej i nie bardzo wiem
jak z tego wybrnąć. Ponad rok temu wyszłam za mąż za niewłaściwego
człowieka. Przed slubem bylismy ze soba kilka lat. Z czasem nasz
zwiazek zmienil sie w przyzwyczajenie ale nie dopuszczalismy mysli,
ze mozemy nie byc razem.
Kilka miesiecy przed wyznaczona data slubu, poznalam kogos, kto stal
sie dla mnie bardzo wazny. Moj narzeczony zrobil wszystko by do slubu
doszlo - stawial w zlym swietle tego, do ktorego zaczelo bic moje
serce, prosil moich rodzicow by ze mna porozmawiali i przywolali mnie
do porzadku, bo - jego zdaniem - tamten tylko chce mnie uwiesc; nie
odstepowal mnie na krok na tydzien przed slubem, bym tylko nie zmienila zdania i zeby tamten do mnie nie zadzwonil i bym nie zmieniła zdania.
Tydzien przed slubem zdecydowalam odwolac slub. Moj narzeczony jednak
sie nie poddawal. Swoimi argumentami przekonal mnie po raz kolejny do
tego, ze to z nim powinnam sie zwiazac. I stalo sie, powiedzialam TAK
w kosciele...
Jednak moglam oszukiwac siebie i caly swiat ale serca nie bylam w
stanie oszukac. Kochalam tamtego. Kilkanaście razy obiecywalismy
sobie koniec. Nie zdradzilam meza, ale bardzo sie przyjaznilismy. To
tamten mezczyzna byl moim najlepszym przyjacielem, to tamtemu ufalam
(maz oklamal mnie wiele razy jeszcze przed slubem, po slubie po
prostu lepiej sie kryl...). Dwa miesiace po slubie wpadl w furie i
uderzyl mnie a kiedy zrozumial, ze slowo "przepraszam" niczego nie
zalatwi, zaaranżował scenę, że niby popełnia samobojstwo. I to
wybaczylam...
Maz byl na tyle perfidny, ze postanowil sie zaprzyjaznic z tamtym (jak to pozniej okreslil, "zaprzyjaznil sie z wrogiem") ale przyjazn nieszczera (ze
strony meza) nie miala racji bytu. Przykladow na dwulicowosc, oblude,
hamstwo i nieszczerosc mojego meza mozna by mnozyc...
Zeby bylo jeszcze gorzej, urodzilam mezowi dziecko ale w ciazy nie za
bardzo moglam liczyc na niego. Po roku zdecydowalam, ze to nie ma
sensu. Zreszta, w podjeciu tej decyzji bardzo pomogl mi maz, tym
wszystkim, co zrobil przeciwko mnie. Nawet nie raczyl mnie
poinformowac o rozwodzie... Wlamal sie do wspolnego komputera i
wykradl moje maile jako dowod w sprawie, poniewaz chce orzeczenia
wylacznie mojej winy w rozpadzie naszego malzenstwa. Podejrzewam
rowniez, ze pod koniec naszego malzenstwa, zalozyl w domu podsluch,
bo zawsze wszystko wiedzial.
Kiedy ja bylam w szpitalu i dochodzilam do siebie po porodzie, on
wymienil zamki w naszym mieszkaniu, zalozyl sprawe w Urzedzie Miasta
o wymeldowanie z lokalu, a potem kiedy zabralam swoje rzeczy z
mieszkania, naslal na moja rodzine policje a moich bliskich oskarzyl
o wlamanie, bo mnie, jako tam zameldowanej, nie mogl... Zabral tez
moje rzeczy, ktore ja wzielam (przy pomocy policji, choc policjanci
obiecali ze zabiezpiecza je do sprawy, notabene maz ma bardzo dobrego
znajomego w policji a cala ta sprawa smierdzi). Kiedy prokuratura
wydala ozeczenie uniewiniajace, odwolal sie od wyroku z zadaniem
ponownego ukarania winnych. Winnych, ale czego? I to ma byc milosc do
zony? Bo on ciagle mowil, ze mnie kocha najbardziej na swiecie,
bardziej niz ktokolwiek inny.
Obecnie milczy od dwoch miesiecy. Nie odbiera ode mnie telefonow, nie
chce ze mna rozmawiac, mowi ze dopiro na sprawie da mi dojsc do glosu
ale wtedy to bedzie dyktowal warunki.
Najgorsze jest to, ze jest jeszcze malenkie dziecko... (Paradoks-maz
twierdzi ze dziecko jest nie jego ale chce je widywac! i klamie ze mu
kontakt z nim utrudniam).
Obecnie zwiazalam sie z tamtym mezczyzna i byla to najlepsza decyzja
w moim zyciu bo jak widac inne byly co najmniej nie trafione. smutny
Moj maz byl zawsze nie w porzadku wobec mnie. Oklamywal mnie, sam
mial wiele przyjaciolek, ktorym sie zwierzal na gg. zaniedbywal
mnie,bo jak twierdzi pracowal bardzo długo. Bywało,że nie było go w domu po 20 godzin. Tylko, ze tak bylo u dwoch roznych pracodawcow i trwa to mniej wiecej dwa lata. Nikt nie jest ze stali i nikt fizycznie nie da rady tyle pracowac! Czesto wracal o 4 rano i nie bylo widac po nim zmeczenia. Co wiec robil?
Obecny jego szef jest jego najlepszym przyjacielem wiec bedzie go
kryl. Dla dobra meza nawet wystawil mu zaswiadczenie, ze maz (w
branzy, w ktorej stawki za wynagrodzenie srednio wynoszą ok 10 000
zl) zarabia na 1/2 etatu niecale 500 zl!
Sprawa jest beznadziejna. A najgorsze jest to, ze chodzi o moje zycie!
Co ja mam w tej sytuacji zrobic? Czy juz mam pogodzic sie z porazka?
Bo ja nigdy zadnych "haków" na niego nie zbieralam a wystarczyloby
dobrac sie do jego laptopa, zrodlo jego tajemnic (nawet do ubikacji z
nim chodzil bojac sie ze moge na cos przypadkiem trafic). Doskonale
wiedzial co robi wymieniajac mi zamki w drzwiach i zabierajac mi
dostep do jego tajemnic.
Prosze o pomoc.
Wystarczy juz, ze cala ta sytuacja mnie przerasta, a przeciez mam dla
kogo zyc!
Ja wiem jaka byla prawda lecz moje slowo chyba nie wiele bedzie
obchodzic sąd...
Moze mozecie mi polecic jakas prawdniczke od tak beznadziejnych
spraw? Bo ja nie czuje sie winna. To ja jestem jego ofiara, bo robi
ze mna co chce.
Prosze rowniez o namiar na dobrego psychologa w Wawie. Nie chce isc
do kogos z ulicy...

NESS feminka

2008-03-14 14:24:49
Odpowiedz Zgłoś do moderacji

Twoje prawo · Prawa człowieka · Prawo rodzinne · Prawo karne · Prawo pracy · Prawo cywilne · Firma · Polka za granicą · Świadczenia rodzinne · Sprawy międzynarodowe · Postępowanie w sądzie

realizacja Pozycjonowanie