
Konkubinat a wspólne mieszkanie – rozliczenia po rozstaniu i zwrot nakładów
Konkubinat, czyli trwały związek dwóch osób pozostających we wspólnym pożyciu bez zawarcia małżeństwa, jest zjawiskiem powszechnym, lecz nadal słabo uregulowanym w polskim prawie. Brak szczegółowych przepisów powoduje, że rozstanie konkubentów często rodzi skomplikowane problemy majątkowe, szczególnie w odniesieniu do wspólnie zajmowanego mieszkania i poniesionych na nie nakładów. W praktyce pojawiają się pytania o zwrot pieniędzy wydanych na zakup lokalu, spłatę kredytu, remonty, wyposażenie oraz opłaty eksploatacyjne, a także o możliwość dalszego korzystania z mieszkania przez jednego z konkubentów.
Zasadniczą trudnością jest to, że konkubinat, w przeciwieństwie do małżeństwa, nie tworzy ustawowej wspólności majątkowej. Każdy z partnerów zachowuje odrębny majątek, chyba że świadomie i prawidłowo ustanowią współwłasność określonych składników majątkowych. W konsekwencji, aby rozliczyć się po rozstaniu, trzeba sięgnąć do ogólnych zasad prawa cywilnego, w szczególności przepisów o współwłasności, bezpodstawnym wzbogaceniu, rozliczeniach nakładów na cudzą rzecz oraz przepisów o umowach nienazwanych.
Brak regulacji konkubinatu w polskim prawie – punkt wyjścia
Najważniejszym punktem wyjścia jest świadomość, że konkubinat nie jest wprost uregulowany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (dalej: „k.r.o.”):
Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński.
Ustawodawca nie przewidział podobnej definicji czy skutków prawnych dla związku nieformalnego. Dlatego też Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że do konkubinatu nie stosuje się przepisów o małżeństwie ani o ustawowej wspólności majątkowej małżeńskiej. W jednym z wiodących orzeczeń Sąd Najwyższy stwierdził:
Związek konkubencki nie powoduje powstania między konkubentami wspólności ustawowej przewidzianej w art. 31 § 1 k.r.o. i nie upoważnia do analogicznego stosowania przepisów o ustroju majątkowym małżonków.
[w:] wyrok SN z 19 marca 2014 r., sygn. V CSK 209/13
Oznacza to, że w razie rozstania nie ma zastosowania tryb znany rozwodzącym się małżonkom, polegający na podziale majątku wspólnego. Zamiast tego konieczne jest ustalenie, kto jest właścicielem danego składnika majątkowego oraz jakie roszczenia przysługują drugiej stronie z tytułu nakładów czy świadczeń dokonanych na rzecz tego właściciela.
Wspólne mieszkanie konkubentów – możliwe konfiguracje prawne
Aby móc poprawnie przeprowadzić rozliczenia po rozstaniu, trzeba w pierwszej kolejności ustalić, jaki był tytuł prawny do mieszkania zajmowanego przez konkubentów. W praktyce najczęściej spotyka się następujące sytuacje:
Po pierwsze, mieszkanie jest własnością jednego z konkubentów (pełna własność lub spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu). Drugi partner nigdy nie został ujawniony jako współwłaściciel. Tytuł własności wynika np. z aktu notarialnego, umowy ustanowienia odrębnej własności lokalu, przydziału spółdzielczego itp. Drugi konkubent jest wówczas jedynie osobą faktycznie zamieszkującą lokal za zgodą właściciela.
Po drugie, mieszkanie stanowi współwłasność konkubentów, w częściach ułamkowych. Najczęściej ujawniona jest w księdze wieczystej współwłasność po 1/2, choć możliwe są także inne ułamki (np. 1/3 i 2/3), odzwierciedlające realny wkład finansowy stron w nabycie lokalu. W takiej sytuacji konkubenci są formalnie współwłaścicielami, a ich relacje w zakresie tego lokalu podlegają wprost przepisom o współwłasności.
Po trzecie, mieszkanie jest lokalem wynajmowanym (umowa najmu), najczęściej zawartą przez jednego z konkubentów, choć możliwe jest również współuczestnictwo po stronie najemcy. W takim wypadku kluczowe znaczenie będą mieć postanowienia umowy najmu, a zagadnienie nakładów na lokal będzie rozpatrywane m.in. na gruncie art. 676 Kodeksu cywilnego (dalej: „k.c.”).
Po czwarte, szczególną kategorią jest mieszkanie komunalne lub socjalne, w którym konkubent może zamieszkiwać jako osoba bliska najemcy. Tu również podstawowe znaczenie będzie miał tytuł prawny najemcy i regulacje ustawy o ochronie praw lokatorów.
Każda z tych konfiguracji inaczej kształtuje potencjalne roszczenia po rozstaniu, dlatego dalsza analiza powinna być dostosowana do realnego stanu prawnego.
Kto jest właścicielem mieszkania? Znaczenie tytułu prawnego
Właścicielem mieszkania jest ten, kto został ujawniony w akcie notarialnym lub księdze wieczystej (w przypadku spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu – także w rejestrze spółdzielni). Obecność w meldunku, ponoszenie opłat, a nawet regularne spłacanie kredytu nie czynią z konkubenta współwłaściciela, jeśli nie został on wpisany jako właściciel lub współwłaściciel.
Zgodnie z art. 140 k.c.:
W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno‑gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą.
Jeżeli zatem mieszkanie zostało nabyte i zapisane wyłącznie na jedną osobę, to tylko ta osoba jest właścicielem. Konkubent, który partycypował finansowo, lecz nie zadbał o ujawnienie współwłasności, będzie mógł co najwyżej dochodzić zwrotu nakładów lub roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.
Sąd Najwyższy w wyroku z 21 listopada 2003 r., sygn. V CK 110/03, podkreślił:
Sam fakt pozostawania w związku konkubenckim i wspólnego zamieszkiwania nie może być traktowany jako dorozumiana umowa o współwłasność nieruchomości. O powstaniu współwłasności decydują wola stron oraz zachowanie wymogów formy przewidzianej przez prawo.
W praktyce oznacza to, że jeśli konkubenci chcą rzeczywiście stać się współwłaścicielami mieszkania, powinni to wyraźnie uregulować w akcie notarialnym.
Współwłasność mieszkania przez konkubentów – rozliczenia po rozstaniu
Jeżeli mieszkanie jest współwłasnością konkubentów, ich sytuacja jest w pewnym sensie prostsza, bo podlega wprost regulacji Kodeksu cywilnego dotyczącej współwłasności. Art. 195 k.c. stanowi:
Własność tej samej rzeczy może przysługiwać niepodzielnie kilku osobom (współwłasność).
Z kolei art. 196 § 1 k.c. przewiduje:
Współwłasność jest albo współwłasnością w częściach ułamkowych, albo współwłasnością łączną.
W przypadku konkubentów mamy do czynienia ze współwłasnością w częściach ułamkowych, gdyż współwłasność łączna jest charakterystyczna dla małżeńskiej wspólności ustawowej lub wspólności wspólników spółki cywilnej.
Po rozstaniu każdy ze współwłaścicieli może żądać zniesienia współwłasności. Reguluje to art. 210 § 1 k.c.:
Każdy ze współwłaścicieli może żądać zniesienia współwłasności.
Zniesienie współwłasności może nastąpić poprzez:
– fizyczny podział nieruchomości (co w przypadku mieszkania jest z reguły niemożliwe),
– przyznanie całego mieszkania jednemu współwłaścicielowi z obowiązkiem spłaty drugiego,
– sprzedaż mieszkania i podział uzyskanej ceny stosownie do udziałów.
W toku postępowania o zniesienie współwłasności sąd rozlicza także nakłady poniesione przez współwłaścicieli na rzecz wspólną. Zastosowanie ma art. 207 k.c.:
Pożytki i inne przychody z rzeczy wspólnej przypadają współwłaścicielom w stosunku do wielkości ich udziałów. W takim samym stosunku współwłaściciele ponoszą wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną.
Jeśli więc jeden ze współwłaścicieli poniósł ponad swój udział w rzeczy istotne nakłady na remont, modernizację czy spłatę kredytu, może dochodzić ich rozliczenia w ramach postępowania o zniesienie współwłasności. Przykładowo, jeżeli mieszkanie było współwłasnością po 1/2, a jeden konkubent sam spłacał raty kredytu przez kilka lat po rozstaniu, może domagać się od byłego partnera zwrotu połowy tych kwot.
W wyroku z 28 marca 2019 r., sygn. II CSK 19/18, Sąd Najwyższy wskazał:
W postępowaniu o zniesienie współwłasności konieczne jest rozliczenie wszelkich istotnych nakładów poniesionych na rzecz wspólną, w tym także nakładów jednego ze współwłaścicieli dokonanych po ustaniu wspólnego pożycia, jeżeli wywarły one wpływ na wartość rzeczy.
W praktyce ważne jest gromadzenie dokumentów: faktur, rachunków, potwierdzeń przelewów, umów kredytowych oraz wszelkich dowodów świadczących o faktycznym ponoszeniu wydatków przez konkretnego współwłaściciela.
Mieszkanie należące do jednego z konkubentów – roszczenia drugiego po rozstaniu
Najczęściej spotykanym scenariuszem jest jednak sytuacja, w której lokal mieszkalny stanowi wyłączną własność jednego z konkubentów. Drugi partner przez lata mieszka z nim, partycypuje w kosztach, dokłada się do remontu, a nierzadko finansuje znaczną część inwestycji (np. wyposażenie kuchni, łazienki, zakup mebli, wymianę instalacji). Po rozstaniu powstaje pytanie, czy i w jakim zakresie może on domagać się zwrotu środków.
Ponieważ między konkubentami nie ma wspólności małżeńskiej, jedyną podstawą roszczeń są zasady ogólne prawa cywilnego, przede wszystkim:
– przepisy o rozliczeniu nakładów na cudzą rzecz (art. 226–230 k.c.),
– przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 i n. k.c.),
– ewentualnie umowa łącząca strony, jeżeli została wyraźnie zawarta.
Art. 405 k.c. przewiduje:
Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.
Jeżeli więc jeden z konkubentów sfinansował kapitalny remont mieszkania należącego do drugiego, który dzięki temu zwiększył wartość swojego majątku, to można argumentować, że doszło do bezpodstawnego wzbogacenia właściciela kosztem inwestującego partnera. Podobnie, artykuł 226 § 1 k.c. (dotyczący posiadacza samoistnego w dobrej wierze) oraz art. 230 k.c. (ochrona posiadacza zależnego) mogą znaleźć odpowiednie zastosowanie przy rozliczeniach nakładów, choć sytuacja konkubenta nie zawsze łatwo mieści się w sztywnych ramach „posiadacza”.
Sąd Najwyższy w uchwale z 21 listopada 2006 r., sygn. III CZP 98/06, stwierdził:
Roszczenia majątkowe pomiędzy osobami pozostającymi w konkubinacie z tytułu nakładów na majątek jednego z nich podlegają rozliczeniu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, chyba że strony łączyła w tym zakresie odrębna umowa.
W praktyce sądy badają, czy w danym przypadku można mówić o wspólnym zamiarze stron ukształtowania stosunków majątkowych (np. poprzez umowę o współwłasność, pożyczkę, umowę o partycypacji w kosztach), czy też wszystkie wydatki miały charakter „konsumpcyjny” i wynikały z bieżącego wspólnego pożycia.
Rozróżnienie wydatków „zwykłych” i nakładów zwiększających wartość mieszkania
Kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między:
– zwykłymi wydatkami na utrzymanie mieszkania (czynsz, media, drobne naprawy),
– nakładami inwestycyjnymi, które zwiększają wartość nieruchomości (remont generalny, wymiana instalacji, okien, wyposażenie trwałe).
Co do zasady, bieżące koszty utrzymania mieszkania ponoszone w trakcie wspólnego pożycia są traktowane jako element wspólnej konsumpcji i rzadko podlegają zwrotowi po rozstaniu. Wspólne życie wiąże się z wzajemnymi świadczeniami, których zwykle się nie rozlicza po fakcie, analogicznie jak nie rozlicza się np. kosztów wyżywienia, wspólnych zakupów codziennych czy wyjazdów.
Inaczej jest z poważniejszymi nakładami. Jeżeli konkubent finansuje wymianę instalacji elektrycznej, remont łazienki, zakup zabudowy kuchennej, które trwale zwiększają wartość nieruchomości należącej do partnera, to powstaje roszczenie o zwrot nakładów, co znajduje uzasadnienie w teorii bezpodstawnego wzbogacenia.
Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 28 lutego 2013 r., sygn. VI ACa 1201/12, wskazał:
Wydatki ponoszone przez partnerów pozostających w konkubinacie na bieżące potrzeby życiowe, w tym opłaty eksploatacyjne związane z zajmowanym lokalem, co do zasady nie podlegają zwrotowi po ustaniu związku. Odmiennie natomiast należy traktować nakłady inwestycyjne, prowadzące do trwałego zwiększenia wartości majątku jednego z partnerów.
Dlatego przy planowaniu ewentualnych roszczeń warto sporządzić szczegółową listę wszystkich wydatków, oddzielając bieżące koszty utrzymania od nakładów o charakterze inwestycyjnym.
Kredyt hipoteczny na mieszkanie w konkubinacie – kto spłaca i jak się rozliczyć?
Istotną kategorią są sytuacje, w których mieszkanie zostało sfinansowane kredytem hipotecznym. Z punktu widzenia rozliczeń istotne jest, kto jest stroną umowy kredytu oraz kto jest właścicielem mieszkania.
Jeżeli kredyt i własność są wyłącznie na jednego konkubenta, a drugi „dokłada się” do rat, to formalnie cały dług obciąża tylko kredytobiorcę. Bank nie ma relacji prawnej z drugim partnerem, nawet jeśli faktycznie przekazuje on środki na spłatę. Po rozstaniu ten drugi może jednak dochodzić od właściciela zwrotu odpowiedniej części wpłaconych kwot, powołując się na bezpodstawne wzbogacenie lub umowę pożyczki (jeśli taka została zawarta, choćby w sposób dorozumiany).
Jeżeli natomiast kredyt jest wspólny (oboje konkubenci są kredytobiorcami), a mieszkanie jest współwłasnością, rozliczenia spłat kredytu odbywać się będą w ramach rozliczeń między współwłaścicielami. Kto spłacił więcej, ten może żądać wyrównania, z zastrzeżeniem konkretnych ustaleń stron.
Sąd Najwyższy w wyroku z 19 marca 2014 r., sygn. V CSK 209/13, analizował sytuację, w której jeden z konkubentów spłacał kredyt za mieszkanie należące do drugiego. W uzasadnieniu wskazał:
Spełnianie świadczeń na rzecz banku przez partnera, który nie jest stroną umowy kredytowej, prowadzi do przysporzenia majątkowego po stronie kredytobiorcy, gdyż zmniejsza jego zobowiązanie wobec banku, a tym samym zwiększa wartość jego czystego majątku. W razie braku podstawy prawnej do takiego świadczenia, powstaje roszczenie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli „nieformalnie” przez kilka lat drugi z partnerów przelewał część pensji na konto kredytobiorcy, istnieje możliwość dochodzenia zwrotu tych kwot, przy czym każdorazowo sąd będzie badał, czy nie było to świadczenie z motywów osobistych, darowizna lub element wspólnej konsumpcji.
Case study – nakłady na mieszkanie partnera i spłata kredytu
Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Anna i Piotr pozostają w konkubinacie przez 10 lat. Mieszkanie zostało nabyte na wyłączną własność Piotra, który sam zaciągnął kredyt hipoteczny. Początkowo raty spłaca Piotr, jednak po kilku latach Anna zaczyna przekazywać co miesiąc 2000 zł z przeznaczeniem na spłatę kredytu. Dodatkowo, z własnych oszczędności finansuje generalny remont łazienki i kuchni na kwotę 60 000 zł. Po rozstaniu Piotr pozostaje w mieszkaniu, a Anna się wyprowadza.
W takiej sytuacji Anna może domagać się:
– zwrotu części rat kredytu, które faktycznie przekazała Piotrowi, argumentując, że doszło do bezpodstawnego wzbogacenia po jego stronie poprzez zmniejszenie zobowiązania wobec banku,
– zwrotu nakładów na remont, który trwale podniósł wartość mieszkania Piotra.
W toku postępowania sąd będzie badał m.in.:
– jaki był zamiar stron przy przekazywaniu środków (czy były to pożyczki, darowizny, czy element wspólnego budżetu),
– czy remont rzeczywiście zwiększył wartość nieruchomości i w jakim stopniu,
– czy istnieją dokumenty (faktury, przelewy, umowy), które potwierdzają wysokość poniesionych nakładów.
Sąd może ostatecznie zasądzić na rzecz Anny określoną kwotę tytułem zwrotu nakładów i bezpodstawnego wzbogacenia, przy czym nie musi to być dokładnie 100% wydatkowanych środków – czasem uwzględnia się także stopień zużycia rzeczy, upływ czasu czy inne okoliczności.
Zwrot nakładów a wartość zwiększenia nieruchomości
W rozliczeniach nakładów istotne jest, że nie zawsze punkt wyjścia stanowi nominalna wysokość wydatków. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, roszczenie z tytułu nakładów na cudzą rzecz jest ograniczone do kwoty, o jaką zwiększyła się wartość tej rzeczy.
Art. 230 k.c. (dotyczący posiadacza zależnego) stanowi, że do roszczeń posiadacza zależnego o zwrot nakładów stosuje się odpowiednio przepisy o roszczeniach między właścicielem a posiadaczem samoistnym. Z kolei art. 226 § 1 k.c. przewiduje:
Samoistny posiadacz w dobrej wierze może żądać zwrotu nakładów koniecznych; co do innych nakładów stosuje się przepisy o prowadzeniu cudzych spraw bez zlecenia.
W praktyce sądy posługują się jednak elastycznym podejściem, sięgając przede wszystkim do zasad bezpodstawnego wzbogacenia. Sąd Najwyższy w wyroku z 16 maja 2012 r., sygn. V CSK 260/11, wskazał:
W przypadku nakładów na rzecz cudzą, o wysokości należnego zwrotu decyduje nie tylko wartość samych nakładów, lecz przede wszystkim rozmiar wzbogacenia właściciela, mierzony wzrostem wartości rzeczy w dacie orzekania.
Oznacza to, że jeżeli ktoś wydał 50 000 zł na remont, ale w chwili orzekania wartość mieszkania wzrosła realnie tylko o 30 000 zł, to zasadniczo roszczenie ogranicza się do tej niższej kwoty. Z drugiej strony, w okresach dynamicznego wzrostu cen nieruchomości bywa, że wzrost wartości przekracza nominalne nakłady; wówczas sąd rozważa, na ile jest to zasługa samej inwestycji, a na ile zmian rynkowych.
Opuszczenie mieszkania po rozstaniu – kto ma prawo zostać?
W razie zakończenia konkubinatu pojawia się także pytanie, kto ma prawo pozostać w mieszkaniu, a kto musi je opuścić. Zasada jest prosta: o prawie do zamieszkiwania decyduje tytuł prawny. Jeżeli mieszkanie jest wyłączną własnością jednego konkubenta, to ma on prawo żądać opuszczenia lokalu przez byłego partnera. Dawny konkubent nie ma roszczenia o przydział lokalu ani o prawo dalszego zamieszkiwania, chyba że strony zawarły odrębną umowę (np. najmu czy użyczenia).
W przypadku współwłasności, dopóki nie dojdzie do zniesienia współwłasności, każdy ze współwłaścicieli ma prawo współkorzystać z rzeczy (art. 206 k.c.). Jeżeli jednak wspólne zamieszkiwanie po rozstaniu jest niemożliwe, w praktyce sądy częściej zmierzają do zniesienia współwłasności i rozstrzygnięcia, komu przypadnie mieszkanie, z określeniem spłat na rzecz drugiego.
Sąd Najwyższy w wyroku z 13 marca 2008 r., sygn. IV CSK 509/07, podkreślił:
Były konkubent, który nie ma tytułu prawnego do lokalu mieszkalnego, jest osobą zajmującą lokal bez tytułu prawnego, a właścicielowi przysługuje wobec niego roszczenie o wydanie rzeczy (art. 222 § 1 k.c.).
Zgodnie z art. 222 § 1 k.c.:
Właściciel może żądać od osoby, która włada faktycznie jego rzeczą, ażeby rzecz została mu wydana, chyba że osobie tej przysługuje skuteczne względem właściciela uprawnienie do władania rzeczą.
W praktyce oznacza to, że po rozstaniu właściciel może żądać opuszczenia lokalu przez byłego partnera. W razie oporu może wytoczyć powództwo o eksmisję.
Umowne uregulowanie stosunków majątkowych w konkubinacie
Choć prawo nie przewiduje „intercyzy dla konkubentów”, nic nie stoi na przeszkodzie, aby partnerzy w sposób umowny uregulowali kwestie majątkowe, w tym zasady dotyczące wspólnego mieszkania. Mogą to uczynić zarówno w formie:
– umowy o współwłasność nieruchomości (akt notarialny),
– umowy pożyczki na określone nakłady,
– umowy o partycypację w kosztach zakupu lub remontu,
– umowy najmu lub użyczenia między sobą.
Art. 353¹ k.c. stanowi:
Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
Na tej podstawie konkubenci mogą stworzyć swoistą „umowę majątkową konkubencką”, regulującą np.:
– udziały we współwłasności mieszkania,
– zasady spłaty kredytu,
– sposób rozliczenia nakładów w razie rozstania,
– podział kosztów bieżącego utrzymania.
Sąd Najwyższy w wyroku z 2 października 2003 r., sygn. IV CKN 461/01, wskazał:
Nie ma przeszkód, aby osoby pozostające w konkubinacie zawierały między sobą umowy dotyczące ich wzajemnych stosunków majątkowych, w tym umowy o współwłasność rzeczy lub o rozliczenie ponoszonych nakładów.
W praktyce sporządzenie takiej umowy (najlepiej w formie pisemnej, a przy nieruchomości – aktu notarialnego) może znacząco ograniczyć ryzyko sporów sądowych po rozstaniu.
Przedawnienie roszczeń o zwrot nakładów i rozliczenia w konkubinacie
Roszczenia z tytułu nakładów, pożyczek czy bezpodstawnego wzbogacenia ulegają przedawnieniu. Zgodnie z art. 118 k.c., w brzmieniu obowiązującym po nowelizacji:
Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata.
Dla roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia termin przedawnienia wynosi co do zasady sześć lat, liczonych od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne (art. 120 § 1 k.c.). W przypadku konkubinatu powstaje pytanie, kiedy to następuje: czy z chwilą poniesienia nakładu, czy dopiero z chwilą ustania związku i odmowy rozliczenia.
Sądy przyjmują z reguły, że roszczenia te stają się wymagalne w momencie, gdy staje się oczywiste, że wspólne pożycie nie będzie kontynuowane, a strony nie zamierzają kontynuować wspólnego korzystania z efektów nakładów. Często jest to moment wyprowadzki jednego z konkubentów lub kategorycznej odmowy rozliczenia przez drugą stronę.
Z tego względu nie warto zwlekać z dochodzeniem roszczeń, ponieważ upływ czasu może prowadzić nie tylko do przedawnienia, ale również do trudności dowodowych (utrata dokumentów, zatarcie szczegółów, brak świadków).
Nakłady na mieszkanie z najmu – co można odzyskać?
W sytuacjach, gdy konkubenci mieszkają w lokalu wynajmowanym (umowa najmu), nakłady na mieszkanie podlegają w pierwszej kolejności rozliczeniom między najemcą a wynajmującym, zgodnie z art. 676 k.c.:
Jeżeli najemca ulepszył rzecz najętą, wynajmujący, w braku odmiennej umowy, może według swego wyboru albo zatrzymać ulepszenia za zapłatą sumy odpowiadającej ich wartości w chwili zwrotu, albo żądać przywrócenia stanu poprzedniego.
Natomiast między samymi konkubentami zastosowanie mają analogiczne zasady jak przy nakładach na cudzą rzecz. Jeżeli umowa najmu została zawarta na jednego z partnerów, a drugi finansował remont czy wyposażenie, może on dochodzić rozliczenia nakładów od partnera – najemcy, o ile ulepszenia te nie zostały zrekompensowane przez właściciela lokalu.
Z perspektywy byłego konkubenta, który zainwestował środki w lokal wynajmowany, kluczowe jest zatem:
– ustalenie, czy wynajmujący zwrócił jakąkolwiek wartość ulepszeń najemcy,
– ustalenie, jak strony umówiły się co do podziału tych ewentualnych korzyści,
– ewentualne roszczenia wobec partnera-najemcy, który skorzystał na tych nakładach (np. odzyskał część wartości ulepszeń od właściciela, ale nie podzielił się nimi).
Q&A – najczęstsze pytania dotyczące rozliczeń w konkubinacie a wspólne mieszkanie
1. Czy po rozstaniu mam prawo do „połowy mieszkania”, jeśli przez lata dokładałem się do rachunków i kredytu, ale mieszkanie jest tylko na partnera?
Nie. Sam fakt dokładania się do kosztów utrzymania oraz rat kredytu nie czyni z Pana/Pani współwłaściciela mieszkania. O współwłasności decyduje wpis w akcie notarialnym i księdze wieczystej. Można natomiast dochodzić zwrotu określonych kwot na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu lub rozliczeniu nakładów, ale nie jest to równoznaczne z nabyciem prawa własności do części lokalu.
2. Czy mogę żądać zwrotu wszystkich wydatków na wykończenie i remont mieszkania partnera?
Co do zasady tak, ale z pewnymi ograniczeniami. Sąd bada, które wydatki miały charakter zwykłych kosztów utrzymania (zwykle niepodlegające zwrotowi), a które były nakładami inwestycyjnymi, trwale zwiększającymi wartość mieszkania. Roszczenie może być ograniczone do kwoty, o jaką faktycznie wzrosła wartość nieruchomości. Konieczne jest także wykazanie, że brak jest podstawy prawnej (np. że nie była to darowizna).
3. Czy wspólne zamieszkiwanie w mieszkaniu partnera daje mi jakiekolwiek prawa do lokalu?
W sensie prawnym – nie. Wspólne zamieszkiwanie za zgodą właściciela oznacza jedynie, że tymczasowo dopuszcza on drugą osobę do korzystania z lokalu. Po rozstaniu właściciel może co do zasady żądać opuszczenia lokalu. Brak jest szczególnej ochrony byłego konkubenta w tym zakresie, w przeciwieństwie do małżonka w trakcie postępowania rozwodowego.
4. Mieszkanie jest nasze wspólne (po 1/2), ale po rozstaniu ja się wyprowadziłem i od lat nic nie płacę. Czy były partner może żądać ode mnie jakichś pieniędzy?
Tak, w ramach rozliczeń współwłaścicieli może dochodzić od Pana/Pani zwrotu części wydatków i ciężarów ponoszonych ponad swój udział, np. czynszu, opłat za media, podatków od nieruchomości, rat kredytu. Z drugiej strony, Pan/Pani może domagać się wynagrodzenia za wyłączone korzystanie z mieszkania przez byłego partnera (korzystanie z rzeczy wspólnej z wyłączeniem drugiego współwłaściciela).
5. Czy możemy zawrzeć „umowę konkubencką”, żeby uniknąć sporów w przyszłości?
Tak, jest to możliwe i zalecane. Strony mogą zawrzeć umowę regulującą m.in. udziały we współwłasności mieszkania, sposób partycypacji w kosztach, zasady zwrotu nakładów, podział kosztów kredytu. W odniesieniu do nieruchomości wymagana jest forma aktu notarialnego. Taka umowa może w istotny sposób ułatwić rozliczenia w razie rozstania.
6. Jak długo mam czas na dochodzenie roszczeń po rozstaniu?
Zasadniczo roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia czy nakładów przedawniają się z upływem sześciu lat od chwili, gdy stały się wymagalne. Najczęściej przyjmuje się, że jest to moment definitywnego rozstania i odmowy dobrowolnego rozliczenia przez drugą stronę. Każdy przypadek wymaga jednak indywidualnej oceny. Im dłużej się zwleka, tym większe ryzyko problemów dowodowych.
7. Czy fakt, że byłam zameldowana w mieszkaniu partnera, daje mi dodatkowe prawa po rozstaniu?
Nie. Meldunek jest wyłącznie instytucją ewidencyjną, potwierdzającą fakt stałego lub czasowego pobytu, i sam w sobie nie tworzy ani nie potwierdza prawa do lokalu. Po rozstaniu właściciel mieszkania może domagać się wymeldowania i opuszczenia lokalu przez byłego konkubenta.
8. Co jeśli w mieszkaniu mieszkało również nasze wspólne dziecko?
Kwestia mieszkania dziecka może mieć znaczenie przy rozstrzyganiu o władzy rodzicielskiej, miejscu pobytu dziecka czy alimentach, ale nie zmienia automatycznie tytułu własności do mieszkania. Sąd może jednak uwzględnić dobro dziecka przy ocenie terminu opróżnienia lokalu, wysokości alimentów, a czasem kwestii korzystania z mieszkania przez rodzica, przy którym dziecko pozostaje.
9. Czy mogę domagać się części wartości mieszkania, jeśli wspólnie z partnerem kupiliśmy je za moje i jego pieniądze, ale z jakichś powodów własność wpisano tylko na niego?
Można wówczas rozważać dwa kierunki działań. Po pierwsze, żądanie ustalenia, że przysługuje Panu/Pani udział we współwłasności na podstawie rzeczywistej umowy stron, co jest jednak trudne dowodowo. Po drugie, roszczenie o zwrot kwot wydatkowanych na zakup, jako bezpodstawne wzbogacenie partnera. Wybór strategii zależy od okoliczności sprawy, w szczególności od tego, czy istnieją dowody na to, że intencją stron było nabycie mieszkania „dla obojga”.
10. Czy zabezpieczenie własnych praw w konkubinacie wymaga zawsze pomocy notariusza?
Nie zawsze, ale w odniesieniu do nieruchomości – tak. Każda umowa przenosząca własność nieruchomości lub ustanawiająca współwłasność musi być zawarta w formie aktu notarialnego. Pozostałe kwestie (np. umowa pożyczki, umowa o partycypacji w kosztach) mogą być ujęte w zwykłej formie pisemnej. Z praktycznego punktu widzenia warto jednak korzystać z pomocy profesjonalisty (adwokata, radcy prawnego, notariusza), aby umowa była precyzyjna i skuteczna.
Podsumowanie
Rozliczenia pomiędzy konkubentami w związku ze wspólnym mieszkaniem po rozstaniu należą do najbardziej skomplikowanych praktycznie i emocjonalnie obszarów prawa cywilnego. Kluczowe znaczenie ma ustalenie tytułu prawnego do lokalu oraz charakteru ponoszonych przez lata wydatków. W odróżnieniu od małżonków, konkubenci nie korzystają z ustawowej ochrony wspólności majątkowej, co sprawia, że niemal każde roszczenie musi być oparte na ogólnych zasadach: współwłasności, bezpodstawnego wzbogacenia, rozliczenia nakładów lub zawartych między stronami umów.
Najrozsądniejszym podejściem jest prewencja: świadome kształtowanie stosunków majątkowych już na etapie trwania związku, poprzez jasno sformułowane umowy i właściwe ujawnianie współwłasności. W razie rozstania niezbędne jest szybkie zgromadzenie dokumentów, oszacowanie wysokości roszczeń oraz ewentualne skorzystanie z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Dzięki temu możliwe jest odzyskanie choćby części środków zainwestowanych we wspólne mieszkanie, a cały proces – choć często nieuniknienie trudny – może przebiec w sposób bardziej uporządkowany i przewidywalny.

Dodaj komentarz